Nasze Forum - KONCERN

Nie da się kupić satysfakcji z wykonywanej pracy

2010.03.23

Pomimo wyrastających jak grzyby po deszczu uczelniach wyższych, coraz częściej daje słyszeć się głosy o grożącym nam w niedalekiej przyszłości braku dobrze wykształconej kadry inżynieryjnej. O tym problemie oraz o współpracy nauki z przemysłem i wyborach ścieżki zawodowej rozmawiamy z prezesem PKE SA, zdobywcą tytułu Złotego Inżyniera, Janem Kurpem.

Przez ostatnie kilkanaście lat dawało się zauważyć odwrót młodych ludzi od studiów technicznych. Czy sądzi pan, ze ten trend może spowodować, że zarówno w kraju jak i w naszej firmie znajdziemy się w sytuacji, kiedy będzie brakowało wysoko wykwalifikowanej kadry inżynieryjno – technicznej?

Trudno powiedzieć czy zabraknie, natomiast widać wyraźnie, że chętnych do pracy inżynierów, a w szczególności inżynierów po takich specjalizacjach jak energetyka, jest dużo mniej niż absolwentów marketingu czy zarządzania. Ten trend jest bardzo wyraźnie odczuwalny już od kilkunastu lat. Obecnie inżynier energetyk dostanie pracę dużo szybciej, aniżeli młody człowiek, który kształcił się w innym kierunku.

Trzeba natomiast powiedzieć, że my energetycy do dzisiaj mamy szkoły energetyczne. Doskonałymi przykładami, chociaż nie odosobnionymi, mogą być szkoły w Jaworznie czy Łaziskach. I to są nasze szkoły, szkoły którymi opiekuje się i którym pomaga koncern. To one są kolebką naszych przyszłych kadr na różnych szczeblach.

Ostatnio coraz częściej można przeczytać w prasie o tym, że firmy podejmują inicjatywę i otwierają klasy w jakiejś szkole lub obejmują je patronatem w celu kształcenia przyszłych fachowców. My tego nigdy nie przerwaliśmy. Dzięki temu mamy kontakt z uczniami przy naszych największych elektrowniach, co przekłada się na fakt, że wielu uczniów po tych właśnie szkołach średnich, bądź też po ukończeniu nauki na studiach, zgłasza się do nas do pracy.

Dzięki realizacji tej polityki nie widzę zagrożenia dla PKE, jeżeli chodzi o przyszłe kadry techniczne i inżynieryjne. Ktoś może powiedzieć, że nasza kadra się starzeje. Zgoda, ale przyjmujemy również coraz więcej młodych ludzi. Ma pan okazję często gościć na polskich uczelniach technicznych z licznymi wykładami i prelekcjami. Czy uważa pan, że współpraca pomiędzy uczelniami a przemysłem mogłaby być bardziej rozwinięta? Czy widzi pan możliwości poszerzenia tej współpracy z obopólna korzyścią?

W ostatnim okresie daje się zauważyć coraz lepszą i na większą skalę zakrojoną współpracę pomiędzy firmami takimi jak PKE a środowiskami akademickimi. Coraz częściej pracownicy naukowi i wykładowcy zgłaszają zapotrzebowanie na uczestnictwo w wykładach menadżerów kadry zarządzającej z różnych gałęzi przemysłu. Osobiście także coraz częściej jeżdżę na takie spotkania. Ostatnio byłem na AGH i musze powiedzieć, że była to jedna z moich najlepszych i naprawdę owocnych prelekcji. W obecności najwyższej klasy pracowników naukowych tej znamienitej uczelni, miałem okazję spotykać się z młodzieżą akademicką. Prowadziliśmy niezwykle ciekawe rozmowy, ciekawe nie z punktu widzenia naukowego lecz z punkty widzenia praktycznego funkcjonowania zarówno firm, jaki i całej energetyki.

Panie prezesie, ostatnio został pan uhonorowany przez najstarsze polskie pismo techniczne – Przegląd Techniczny, tytułem Złotego Inżyniera. Wyróżnienie to zarezerwowane jest dla ludzi z wielkim dorobkiem i znaczącymi osiągnięciami inżynieryjnymi. Jakie rady mógłby pan przekazać młodym ludziom stojącym na progu zawodowej kariery, a także tym, którzy staną przed wyborem kierunku kształcenia?

Młodym inżynierom, którzy już skończyli studia, radziłbym zaczynać pracę od podstaw. Dokładnie taką zasadę przyjęliśmy w koncernie i realizujemy ją z powodzeniem już od wielu lat. Każdy młody inżynier musi w naszej firmie zacząć od podstaw – od produkcji. Przez okres co najmniej dwóch lat poznaje zakład od jego podstaw. Powinien wiedzieć, jak zastosować w praktyce to, czego się nauczył podczas studiów. To jest taka moja prywatna filozofia, którą chciałbym przekazać w schedzie wszystkim młodym inżynierom – zaczynajcie od produkcji. Kiedy pozna się podstawy, to zarządzanie poszczególnymi elementami firmy, nawet tak dużej i złożonej jak PKE, staje się dużo łatwiejsze. Umiejętne powiązanie teorii z praktyką jest najważniejsze.

Radziłbym także, aby dążąc do realizacji celów, zarówno tych zawodowych jak i tych prywatnych, zastosować zasadę drabiny – szczebel po szczeblu. Taka metoda daje solidne i mocne podstawy, do których zawsze można się odwołać. Dzisiaj coraz częściej młodzi ludzie stosują zasadę windy – jak najszybszego wjazdu na jak najwyższy poziom. Jednak po takim wjeździe pod stopami pozostaje często pusty słup powietrza, na którym raczej trudno się oprzeć.

Tym, którzy chcą pójść na studia i poszukują odpowiednich dla siebie kierunków, radziłbym żeby bardziej słuchali siebie samych niż podążali za chwilowo panującymi trendami. Dzisiaj młodzież w wieku podejmowania życiowych decyzji jest inaczej ukształtowana niż pokolenie, z którego się wywodzę. Ma dostęp do Internetu oraz wielu innych źródeł informacji. Świadomość ta procentuje i daje możliwość wyboru pomiędzy mnóstwem różnorodnych kierunków i specjalności. Nie wolno kierować się wskazówką, który zawód w danym momencie daje największe zaspokojenie potrzeb finansowych, bo finanse to nie wszystko. Nie da się kupić satysfakcji z wykonywanej pracy. Jak to mawiał jeden z moich kolegów: iloczyn satysfakcji z wykonywanej pracy i wynagrodzenia jest zawsze constans. Optymalnie jest, jeśli praca staje się naszą pasją.

Dziękuje bardzo za rozmowę.

Patrycja Hamera

Dokumenty do pobrania

marzec 2010

(2.38 MB)