Prasa rozpisuje się o oczekiwaniach górników dotyczących przyszłorocznych podwyżek cen węgla dla energetyki. Padają różne liczby – mówi się nawet o 15-procentowym wzroście cen paliwa.
Mimo dość gorącej atmosfery, uważam, że i teraz dogadamy się z górnikami. Wiele razy siadaliśmy do stołu negocjacyjnego i mimo twardego obstawania przy swoich racjach, zawsze osiągaliśmy kompromis. Wierzę, że i teraz uda nam się wypracować rozsądne porozumienie, które będzie akceptowalne także dla naszych klientów, bo przecież dziś w energetyce rynek jest najważniejszy.
Myśląc o podwyżkach, nie należy patrzeć przez pryzmat interesów jednej branży. Jeśli górnicy nadmiernie podniosą ceny, nasza energia będzie nieatrakcyjna na rynku, w efekcie mniej sprzedamy i kupimy mniej węgla. Kto na tym straci? Zarówno górnictwo, jak i energetyka.
Dyskutując o cenach węgla, powinniśmy pamiętać o kilku faktach. Po pierwsze – nie tylko my musimy porozumieć się z górnikami, również odbiorcy energii muszą zaakceptować nasze ceny.
Po drugie – 1 lipca został otwarty rynek energii w Polsce i klienci mogą wybierać dostawcę. Musimy razem z górnikami robić wszystko, aby zachować atrakcyjność naszej oferty. Pamiętajmy, że elektrownie opalane węglem brunatnym posiadają duże możliwości zwiększenia produkcji.
Uważam, że nie byłoby dyskusji pomiędzy górnikami i energetykami na temat cen węgla, gdyby w Polsce funkcjonowały kompleksy paliwowo-energetyczne. Jestem nadal przekonany, że nasze branże są skazane na jeszcze bliższą współpracę kapitałową. Wcześniej czy później nastąpi to na większą skalę niż tylko w przypadku Południowego Koncernu Węglowego.