Nasze Forum - KONCERN

Jestem zwolennikiem silnych struktur

2006.12.05

- Czy wyobrażenia o PKE, które Pan Prezes miał przed objęciem funkcji w Zarządzie, odbiegają od obecnej oceny firmy?

Oczywiście to, co działo się w PKE, przez lata śledziłem z uwagą - po części z racji służbowych obowiązków, ale przede wszystkim z racji zainteresowań. Obserwowałem nie tylko powstanie PKE, ale wcześniej procesy konsolidacyjne zachodzące w Jaworznie w połowie lat 90. Podobało mi się to, ponieważ jestem zwolennikiem tworzenia silnych struktur.

Gdy tu przyszedłem do pracy, zaskoczyło mnie kilka rzeczy. W porównaniu do okresu, kiedy zarządzałem EC Chorzów, zdecydowanie wzrosły wymagania biurokratyczne w energetyce. Po części wynika to z naszego członkostwa w UE, ale również z wymagań banków i instytucji finansujących inwestycje w branży. Kolejna refleksja: obniżyła się wysokość kwot, które przedsiębiorstwo może wydawać decyzją zarządu. Wzrosła natomiast rola rad nadzorczych i walnych zgromadzeń.

- Czym Pan Prezes zajmuje się w naszej firmie?

Prócz normalnych obowiązków członka Zarządu w sferze moich zainteresowań znajdą się trzy zakłady, w których wkrótce przystąpimy do odtwarzania mocy. Chodzi oczywiście o Halembę, Blachownię i ZEC Bielsko-Biała. W PKE będę zajmował się również szeroko rozumianym rozwojem, czyli nowymi technologiami, ekspansją i oczywiście działaniami modernizacyjnymi.

- Co jest dla Pana największym wyzwaniem w nowej pracy?

Nie przypuszczałem, że potrzeby inwestycyjne są tak duże i pilne. Już dziś ponosimy duży wysiłek finansowy związany z budową bloku w Łagiszy, a kolejne wydatki przed nami. W przypadku Blachowni i Halemby nie możemy pójść ścieżką, która została stworzona dla bloku 460 MW. Musimy szukać partnerów, którzy wspólnie z nami podejmą się finansowania tej inwestycji.

- Wydaje się, że przyszłość Halemby i Blachowni jest już jasna. A co z Bielskiem?

Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Dla elektrowni w Rudzie Śląskiej i Kędzierzynie-Koźlu musimy wybrać jeszcze partnerów do inwestycji. Czekają nas trudne negocjacje, a potem cały proces budowy nowych jednostek. Do 2012 roku prąd musi popłynąć z nowych bloków. Bardziej skomplikowana jest sytuacja bielskiego ZEC. Do 2011 roku powinniśmy rozwiązać problem EC1. Póki co z partnerami z bielskiego samorządu pracujemy nad wypracowaniem optymalnych rozwiązań związanych z zaopatrzeniem tego miasta w ciepło.

- Jakie Pana dotychczasowe doświadczenia mogą okazać się przydatne w PKE?

- Sądzę, ze szczególnie cenne powinny być moje umiejętności i wiedza na temat odbudowy źródeł energii, doświadczenia związane z planowaniem inwestycji, przygotowaniem koncepcji ich finansowania i oczekiwaniami zewnętrznych inwestorów.

- EC Chorzów, podobnie jak PKE, jest poważnym graczem na rynku ciepła Aglomeracji Górnośląskiej. Jak Pan ocenia to, co się tu dzieje?

Jesteśmy poważnym producentem ciepła i musimy dbać o ten rynek. Powinniśmy też zdawać sobie sprawę, że zawsze na końcu rury jest klient, który zapłaci lub nie za otrzymany produkt. Jeśli chcemy się rozwijać, musimy brać pod uwagę racje odbiorców.

PKE ma czym pochwalić się w tej dziedzinie. Dobra współpraca z samorządami Jaworzna, Cieszyna i Tychów sprawiła, że na terenie tych miast działają nowoczesne spółki ciepłownicze, które handlują towarem po atrakcyjnych cenach. Bardziej skomplikowana sytuacja jest w Katowicach i okolicznych miastach.

Uważam, że obserwowana w ostatnich kilkunastu latach tendencja kurczenia się rynku ciepła zatrzyma się. Wkrótce będziemy mieć do czynienia ze wzrostem liczby klientów. Sprzyjać nam będzie postępujący proces likwidacji starych i nieefektywnych źródeł wynikający z wymogów ekologicznych, a przede wszystkim podyktowany względami ekonomicznymi.

Rozmawiał: Paweł Gniadek

Zobacz również: